Nieco ponad rok temu pisałem na tym blogu o możliwości bliskiego spotkania z dziobakiem w Healesville Sanctuary niedaleko Melbourne w Australii. Ponieważ mało kto spośród czytelników będzie miał kiedykolwiek okazję przeżyć to osobiście (ba, ja sam nie wiem, czy mnie się to uda) zamieszczam dzisiaj filmik nakręcony podczas "brodzenia z dziobakiem". Nie udało mi się dojść do tego, która z kilku samiczek dziobaka żyjących w Healesville jest na tym filmie, ale widać że wielka z niej pieszczoszka - jak tylko wyczuwa okazję, nastawia się, żeby ją podrapać po brzuszku...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziobak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziobak. Pokaż wszystkie posty
środa, 5 listopada 2014
środa, 23 lipca 2014
"Bliski zagrożenia"
Jak donosi Australijskie Towarzystwo Opieki nad Dziobakami, Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody zwiększyła stopień zagrożenia gatunku Dziobak z "praktycznie niezagrożony" (staus przyznany w roku 2008) na "bliski zagrożenia" i jako taki będzie on umieszczony w czerwonej księdze zagrożonych gatunków. Ma to związek z faktem kurczenia się terenów zamieszkałych przez dziobaki (aczkolwiek ostatnio odnotowywano również spontaniczne powroty tego gatunku na tereny, z którego został on niegdyś wyparty). Jak na razie zmiana ta nie jest jeszcze widoczna na stronach internetowych Unii.
![]() |
| Zdjęcie udostępnione przez Australijskie Towarzystwo Opieki nad Dziobakami |
wtorek, 15 lipca 2014
Kłopoty językowe
W języku polskim słowo "dziobak" praktycznie nie sprawia kłopotów. Nie ma żadnych problemów, jak je odmieniać, czy to w liczbie pojedynczej czy mnogiej, czy też jak utworzyć od niego inne części mowy. No, może drobny kłopot sprawia zagadnienie, czy samiczkę dziobaka można nazywać "dziobaczką"? Albo "dziobatką"?
Tymczasem po angielsku słowo "platypus" sprawia kłopoty jeśli chodzi o liczbę mnogą. Jak powinna ona brzmieć? Niektórzy sugerują "platypi" przez analogię do wielu innych słów, które w liczbie pojedynczej maja końcówkę -us, a w liczbie mnogiej -i. Jednak jest to niepoprawna konstrukcja, bowiem wymiana -us na -i następuje tylko przy końcówkach pochodzenia łacińskiego, a w "platypus" jest ona pochodzenia greckiego. Poprawna byłaby więc konstrukcja "pltypodes" (podobnie jak "antipodes" - antypody), jest ona jednak na tyle dziwna, że dopuszczalna tylko na zasadzie stylizacji. Poprawna forma to po prostu "platypuses", zaś w niektórych pracach naukowych odnoszących się do ogółu populacji dziobaka forma liczby mnogiej pozostaje w ogóle niezmieniona - "platypus".
W języku angielskim kłopot może tez sprawić pytanie, jak nazwać stado dziobaków. O ile po polsku takie wyrazy jak "wataha" czy "kierdel" spotykane są bardzo rzadko, o tyle język angielski precyzyjnie określa jaki "stadny" wyraz odnosi się do jakiego zwierzęcia. Pytani w tej materii australijscy eksperci orzekli, że w sumie problemu nie ma, bo dziobaki żyją samotnie, a nie stadnie, ale jak już ktoś naprawdę musi, to niech używa wyrażenia "pride of platypuses". Dla niewtajemniczonych: po angielsku "pride" oznacza - między innymi - stado... lwów.
I na koniec ciekawostka - w krótkim filmiku pokazującym że "platypus" należy pisać przez Y a nie przez E, pojawił się pewien błąd. Ktoś widzi, jaki?...
poniedziałek, 26 maja 2014
Tańczące dziobaki
Na monetach obejrzeć możemy płaskorzeźbione przedstawienia dziobaków. Ale jeśli chcemy znaleźć pełnoplastyczną rzeźbę, to moneta nam się do tego nie przyda. Chyba że będzie to taka droga lokacyjna moneta, za którą można sobie kupić wycieczkę do Australii, a konkretnie do miasteczka Werribee na przedmieściach Melbourne. Tam bowiem znajduje się ta oto rzeźba przedstawiajaca dwa tańczące dziobaki:
Czyż nie są urocze?
czwartek, 17 kwietnia 2014
Dziobak wielkanocny
Swego czasu gościł tutaj dziobak bożonarodzeniowy. Usilnie szukałem zatem także dziobaka wielkanocnego. Niestety, nie znalazłem żadnego: ani na monecie, ani na medalu, ani też na żetonie... Za to udało mi się znaleźć takiego oto czekoladowego dziobaka, którego można włożyć obok baranka do wielkanocnego koszyczka:
Smakołyki te sprzedaje firma Chocolatier położona na przedmieściach Melbourne... Jakoś nie sądzę, żeby dali radę wysłać bezpiecznie taki pakunek do Polski. Ech, ale można by było zadać koszyczkowego szyku, gdyby, zamiast uszu zająca, spod serwetki wystawał koniec takiego dzioba!
piątek, 27 grudnia 2013
Uwaga na dziobaki!
W Australii na terenach zamieszkiwanych przez dziobaki można napotkać znaki drogowe przestrzegające kierowców, że stworzenia te mogą przebiegać przez drogi. Ponieważ dziobaki aktywne są głównie nocą, ale niektóre z nich preferują aktywność w dzień, ostrożność należy zachować przez całą dobę.
Nie ma ustalonego wzorca znaku ostrzegającego przed dziobakami, choć najczęściej używana jest pierwsza z przedstawionych na tej stronie wersji z angielską i aborygeńską nazwą zwierzęcia. Warto tu dodać, ze wypadki drogowe stanowią mały odsetek śmiertelności wśród dziobaków. Znacznie więcej pada przypadkową ofiarą kłusowników prowadzących nielegalne połowy.
wtorek, 12 listopada 2013
Mroczny Dziobak
Współczesne gry planszowe i karciane wymagają rozmaitych rekwizytów: żetonów, figurek, liczników... Powstało wiele firm specjalizujących się w projektowaniu i produkcji akcesoriów do takich gier. Jedna z nich, Dark Platypus Studio, w swoim logo i nazwie ma Mrocznego Dziobaka. Jej założycielem jest grafik Andrew K. Barrow.
W ofercie firmy można znaleźć wiele pomocnych dla graczy gadżetów, w tym zarówno rozmaitych żetonów, jak i przedmiotów ozdobionych wizerunkiem Mrocznego Dziobaka - osobliwej hybrydy dziobaka, smoka i nietoperza-wampira. Oczywiście jest wśród nich także żeton z Mrocznym Dziobakiem, który z pewnością doczeka się kiedyś własnego wpisu.
![]() |
| Woreczek na akcesoria z logo firmy |
czwartek, 19 września 2013
Dotknąć dziobaka
Spotykam się czasem z pytaniem, gdzie można zobaczyć żywego dziobaka. Oczywiście w Austalii, ale gdzie konkretnie? Jako że dziobaki są z natury stworzeniami nieśmiałymi i płochliwymi, nawet wielu Australijczyków nie widziało dziobaka w stanie dzikim. Tym bardziej turysta, jeśli chce mieć pewność, że stworzenie zobaczy, powinien iść do zoo. Jeżeli jednak samo zobaczenie zywego dziobaka nie wystarcza, a chce się go dotknąć, to pozostaje tylko jedno miejsce: Healesville Sanctuary.
Jest to placówka będąca po części ogrodem zoologicznym, po części ośrodkiem badawczym, a po części kliniką dla zwierząt. to tam trafiła opisywana kiedyś przeze mnie Yamacoona. W Healesville udało się po raz pierwszy rozmnożyć dziobaki w niewoli - miało to miejsce w latach 1943 (!), 1998, 2000, 2008, 1010, 2011 i 2012.
![]() |
| Zdjęcie ze strony Healsville Sanctuary |
Niedawno ośrodek uruchomił program "Brodzenie z dziobakiem' (Wade with the Platypus), w ramach którego można wejść w woderach do basenu z dziobakiem (a raczej dziobaczką, bo samiczki nie są jadowite) i w towarzystwie jednego z opiekunów nakarmić ją, pogłaskać i chwilkę się z nią pobawić. Dawniej wydawało się to niemożliwe, bo uważano, ze dziobaków oswoić się nie da, jednak Yamacoona i wykluci w niewoli w Healesville jej kuzyni oswoić się jednak dali.
Atrakcja jest dostępna pięć razy w tygodniu (od piątku do wtorku) jedynie dla dwojga gości naraz. Trudno się więc dziwić, że wymagana jest wcześniejsza telefoniczna rezerwacja terminu, zaś cena jest zaporowa: 390 dolarów australijskich za dwie osoby. Według obecnych kursów walutowych to ponad 1100 złotych...
środa, 24 lipca 2013
Co nowego w Australii
![]() |
| Zdjęcie ze strony Australian Platypus Conservancy |
Od ostatniej notki na temat australijskiego Towarzystwa Opieki nad Dziobakami minął ponad rok. Przez ten czas sporo się zmieniło... Zmieniła się choćby nazwa wydawanego przez Towarzystwo biuletynu: niegdyś "Ripples" teraz "Platypus News and Views". Ukazały się trzy kolejne numery (49, 50 i 51), w których poruszane są między innymi następujące tematy:
- Zależność między rozmiarem kolców jadowych a wiekiem samców dziobaka (badania z pewnością wymagały wielkiej ostrożności!).
- Sposoby monitorowania liczebności populacji dziobaków.
- Zagrożenia dla dziobaków ze strony poławiaczy raków.
- Nazwach dziobaka w różnych językach (ha! na tym blogu już o tym pisałem).
- Aktywność dziobaków w różnych miesiącach roku i o różnych porach dnia.
czwartek, 28 marca 2013
Dziobak w popkulturze
Przez długie lata popkulturowy mainstreem ignorował istnienie dziobaków. Przedstawiciele tego gatunku pojawiali się okazjonalnie w książkach dla dzieci - głównie, oczywiście australijskich - oraz w dziecięcych kreskówkach (np. "Bracia Koala"). Dziobakowi zdarzyło się też być współbohaterem książki "Platon i Dziobak poszli do baru" prezentującej filozofię przez dowcipy i anegdoty (w większości były to dowcipy z brodą hodowaną od czasów Platona). Jednak wciąż były to pojawienia się niszowe i marginalne.
Sytuacja zmieniła się, gdy w 2007 roku wszedł na ekrany disnejowski serial "Phineas and Ferb" (polski tytuł "Fineasz i Ferb"). Jednym z bohaterów jest tam Perry the Platypus (Pepe pan Dziobak), który nominalnie jest zwierzątkiem domowym głównych bohaterów, ale prócz tego jest zwierzęcym agentem do zadań specjalnych o kryptonimie "Agent P.".
Warto zauważyć, że trzymanie dziobaka jako zwierzęcia domowego jest tylko odrobinę bardziej prawdopodobne od tego, by był on tajnym agentem - dziobaki zupełnie nie nadają się do hodowania w domu. Do niedawna sądzono wręcz że nie da się ich oswoić; jednak można to zrobić, acz są to ekstremalnie rzadkie przypadki.
W ślad za sukcesem serialu wzrosło zainteresowanie dziobakami wśród osób, które być może inaczej nigdy by się z tym gatunkiem nie zetknęły. Wypada więc być wdzięcznym twórcom Perry'ego za przybliżenie tego gatunku szerokiej widowni poprzez rozrywkę. Choć z tą wiedzą wciąż różnie bywa...
Znalezione na pewnym forum:
Pytanie: Gdzie w Polsce można kupić dziobaka? Ale żywego, nie maskotkę!
Odpowiedź 1: Chyba się nie da.
Odpowiedź 2: Nie warto, one są brzydko szare, a nie takie ładne zielone.
Odpowiedź 3: Nie można kupić, dziobaki są chyba w Polsce pod ochroną.
Gwoli przypomnienia: dziobaki żyją jedynie w Australii, ich wywóz stamtąd jest obecnie zakazany, zaś do Europy (nie mówiąc już o Polsce) nigdy żywy dziobak nie dotarł.
sobota, 15 grudnia 2012
Dziobak w Tropikach
W bieżącym roku pojawił się nowy film dokumentalny na temat dziobaków: "Platypus in the Tropics". Trwa około 40 minut i nakręcony został w lasach Północnego Queensland.
Film zdobył dwie nagrody Telly w kategoriach "Dokument" i "Film". Pokazuje on rok z życia dziobaka, wliczając w to, jak stworzenie radzi sobie z powodzią i suszą, jak buduje nory, jak dba o swoja higienę i jak odchowuje młode. DVD z filmem dostępne jest w australijskim serwisie ebay, i kosztuje 40 dolarów australijskich wraz z wysyłką na cały świat. Płyta może być odtwarzana we wszystkich regionach. Producentem jest firma WildCAM Australia.
Poniżej zwiastun filmu:
sobota, 17 listopada 2012
Kropka i Kangurzyca
"Kropka i Kangurzyca" ("Dot and the Kangaroo") to książka dla dzieci, której autorką jest Ethel C. Pedley. Główna bohaterka, Kropka, to dziewczynka, która zgubiła drogę do domu i próbuje tam wrócić z pomocą poznanej kangurzycy. Napotyka po drodze wiele australijskich stworzeń, co jest pretekstem do ich przedstawienia na stronach książki.
Wśród spotkanych zwierząt jest też dziobak, który okazuje się być niezwykle drażliwym, a przy tym nieszczęśliwym stworzeniem, rozpamiętującym dawno minione czasy. Dziobak daje bohaterkom radę, gdzie mają się udać, a następnie śpiewa im pieśń o pradawnych epokach. Sama pieśń jest na tyle ciekawa, że zasługuje na oddzielny wpis, który, jak mam nadzieję, kiedyś na tym blogu się pojawi.
![]() |
| Frank Mahoney: "Dziobak śpiewa o dawnych czasach" |
W filmowej adaptacji książki cała ta historia została znacznie uproszczona, a z podniosłej elegii zrobiono skoczną przyśpiewkę. Mimo wszystko jednak fragment o dziobaku wart jest obejrzenia:
W ostatnich latach mennica w Canberze wyemitowała zestawy monet obiegowych w opakowaniach nawiązujących do tej historii. Widać wyraźnie, że rysunki postaci wzięte są z pokazanego powyżej filmu. Standardowa moneta jednodolarowa została w zestawach bitych stemplem zwykłym zastąpiona monetą z Ethel C. Pedley. Dwadzieścia centów z dziobakiem ma swój normalny wizerunek.
![]() |
| Zestaw zwykły z 2012 roku |
![]() | |||
| Zestaw lustrzany z 2012 roku |
![]() |
| Zestaw zwykły z 2013 roku |
![]() |
| Zestaw lustrzany z 2103 roku Wszystkie cztery obrazki pochodzą z oficjalnej strony Royal Australian Mint. |
wtorek, 23 października 2012
Billabong
Gdy jakiś czas temu podawałem, jak dziobak nazywa się w różnych językach, zapomniałem o jednym, niezwykle istotnym, a mianowicie o języku aborygeńskim, używanym przez rodowitych mieszkańców Australii. Niedopatrzenie już naprawiłem, dawny wpis został uzupełniony.
Zaś po aborygeńsku dziobak zowie się bardzo sympatycznie: Billabong.
Warto tu zauważyć, że słowo to stało się nazwą wielu australijskich firm, w tym takiej produkującej... odzież sportową, przede wszystkim przeznaczoną dla surferów. Poniżej zamieszczam logo tejże firmy.
Warto tu zauważyć, że słowo to stało się nazwą wielu australijskich firm, w tym takiej produkującej... odzież sportową, przede wszystkim przeznaczoną dla surferów. Poniżej zamieszczam logo tejże firmy.
niedziela, 9 września 2012
Wodny szczur i wodny kret
Gdy do Australii przybyli europejscy osadnicy, nadawali nowym nieznanym sobie zwierzętom nazwy, często bardzo obrazowe. Wśród nich znalazły się "wodny szczur" (water rat) i "wodny kret" (water mole). Ta pierwsza nazwa odnosiła się do ziemnowodnego gryzonia Hydromys chrysogaster i przetrwała dość długo, dopiero w ostatnich latach została oficjalnie zmieniona na pochodzące z języka aborygeńskiego słowo Rakali.
Po polsku stworzenie to wciąż nazywa się bobroszczurem.
![]() |
| Rakali (obrazek ze strony rakali.com) |
Druga nazwa dotyczyła... dziobaka! Na szczęście nie utrzymała się długo, wszak dziobaki, owszem, żyją w norach, ale kreta w żaden sposób nie przypominają ani nawet nie są z nim w najmniejszym stopniu spokrewnione!
wtorek, 7 sierpnia 2012
Dziobaki na... obrazach
Dziobaki bywają bohaterami nie tylko sztuki mincerskiej i medalierskiej. Moga byc także tematem malarstwa sztalugowego. Proszę spojrzeć na ten piękny obraz olejny:
Autorką tego przedstawienia dziobaka - ze wszech miar biologicznie poprawnego, a przy tym mającego niewątpliwą wartość artystyczną - jest malarka p. Przemiła Kościelna.
Autorką tego przedstawienia dziobaka - ze wszech miar biologicznie poprawnego, a przy tym mającego niewątpliwą wartość artystyczną - jest malarka p. Przemiła Kościelna.
piątek, 2 marca 2012
Ripples - numery 47 i 48
Towarzystwo Opieki Nad Dziobakami przed kilkoma dniami udostępniło online dwa numery swojego kwartalnika Ripples: 47., datowany na październik 2011, oraz 48., z lutego br. Wszystkich miłośników dziobaków zachęcam do lektury, a poniżej podaję główne tematy poruszone w artykułach:
- Zagrożenia dla reintrodukowanych w rejonie Cardinia Creek dziobaków ze strony śmieci;
- Wpływ suchych i wilgotnych lat na populację dziobaków (w niektórych rejonach brak takiego wpływu, w niektórych zaś populacja rośnie w latach wilgotnych i kurczy się w suchych);
- Stan populacji dziobaków w rejonie Gunbower Creek;
- Ochrona dziobaków w trakcie osuszania jeziora Benalla (patrz lokalizacja tego wpisu).
niedziela, 12 lutego 2012
Nazwa gatunkowa
Nazwa gatunkowa dziobaka to Ornithorhynchus anatinus, czyli "Ptakonos kaczkowaty", od greckich słów ὄρνις (ornis, ptak), ῥίς (rhis, nos) oraz łacińskiego anas (kaczka). Pierwotna nazwa dziobaka była jednak inna: w 1799 roku George Shaw zaproponował nazwę Platypus anatinus, czyli "Płaskostopiec kaczkowaty". Stąd pochodzi angielska nazwa "platypus". Jednak wkrótce okazało się, że słowo "platypus" jest już zajęte (od 1793 roku) przez pewną grupę owadów.
Rok później, prawdopodobnie niezależnie od Shawa, Johann Blumenbach zaproponował nazwę Ornithorhynchus paradoxus, czyli "Ptakonos paradoksalny". Ostatecznie zdecydowano się połączyć pierwszy człon nazwy Blumenbacha z drugim członem nazwy Shawa.
piątek, 11 listopada 2011
Kolczatka też stekowiec!
Najbliższymi krewnymi dziobaków są kolczatki. Istnieją ich cztery gatunki (podzielone na dwa rodzaje) i wraz z dziobakami (jeden gatunek) tworzą grupę (zoologicznie: rząd) stekowców i jednocześnie podgromadę ssaków jajorodnych. Niektórzy uczeni sądzą jednak, że dziobaki i kolczatki zasługują na własna gromadę - na równi ze ssakami, gadami, czy ptakami. Spośród kolczatek najbardziej znana jest kolczatka australijska:
![]() |
| Zdjęcie z Wikipedii, autor: Fir0002 |
Na monetach kolczatka pojawia się od 1966 roku, gdy do obiegu weszła australijska moneta pięciocentowa. Poniżej pokazane są wizerunki kilku ciekawych australijskich monet z kolczatką:
200 dolarów z 1992:
5 dolarów z 2000:
1 dolar z 2008:
![]() |
| Oficjalny wizerunek monety udostępniony przez Perth Mint |
Kolejny 1 dolar z 2008:
15 dolarów z 2009:
![]() |
| Oficjalny wizerunek monety udostępniony przez Perth Mint |
piątek, 16 września 2011
Sławne dziobaki (2): Winston i Yamacoona
Winston
Jak dotąd, do Europy nie dotarł nigdy żywy dziobak. I raczej nieprędko się to stanie, bo prawo Australii zakazuje wywozu żywych dziobaków z tego kraju (martwych zresztą tez podobnie jakichkolwiek przedmiotów wykonanych z części ciała tego stworzenia - ale to już inna historia). Kilku dziobakom udało się dotrzeć do USA, ale nie rozmnożyły się tam i po krótkim czasie tamtejsza hodowla wygasła.
Najbliższy dopłynięcia do Europy był dziobak nazwany Winston. Miał on stanowić prezent rządu Australii dla Winstona Churchilla. Trwała wojna i taki dar miał być symbolicznym potwierdzeniem braterstwa krajów istniejących w ramach Brytyjskiej wspólnoty Narodów.
Przewóz dziobaków jest niezwykle trudny. Aby mogły przeżyć, stworzenia te potrzebują sporego środowiska składającego się z basenu, w którym będą mogły zerować i suchego terenu z norami, gdzie będą w stanie odpocząć. Takie środowisko stworzono dla Winstona na specjalnie przystosowanym niszczycielu. Winston dobrze znosił podróż, niestety na kilka dni przed przybyciem do Anglii jego niszczyciel został wykryty przez niemiecki okręt podwodny. Aby odpędzić nieprzyjaciela, załoga rzuciła bomby głębinowe. Wróg odpłynął, strat w ludziach nie było, ale eksplozje spowodpowały, że dziobak padł z szoku.
Jednak Churchill otrzymał swój prezent: wypchany Winston przez długie lata stał na jego biurku.
Yamacoona
To - dla odmiany - historia, która kończy się szczęśliwie. Na przełomie 2010 i 2011 roku Australię nawiedziły powodzie. O ile wezbrania wód nie są niebezpieczne dla dorosłych dziobaków, o tyle stanowią poważne zagrożenie dla ich młodych. W styczniu 2011 zauważono maleńkiego dziobaka unoszącego się na powierzchni słonej wody w pobliżu ujścia rzeki Mitchell (patrz "lokalizacja" tego wpisu). Stworzenie ważyło tylko 33 deko i było w stanie krytycznym.
Przetransportowano je do ośrodka w Heallesville, gdzie rozpoznano, że jest to samiczka. Nadano jej imię Yamacoona, co w jednym z aborygeńskich języków oznacza "Wodny Duszek". Miała około trzech miesięcy, co oznacza, że potrzebowała jeszcze 6-8 tygodni, by być zdolna do samodzielnego życia. Jej znalezienie w pobliżu ujścia rzeki oznaczało, że powódź zmyła ją co najmniej 50 kilometrów od jej rodzinnych stron, tak daleko bowiem znajdują się najbliższe tereny zamieszkałe przez dziobaki.
Po kilku tygodniach intensywnego leczenia i starannej opieki Yamacoona odzyskała zdrowie, jak widać na zdjęciach poniżej:
Przetransportowano je do ośrodka w Heallesville, gdzie rozpoznano, że jest to samiczka. Nadano jej imię Yamacoona, co w jednym z aborygeńskich języków oznacza "Wodny Duszek". Miała około trzech miesięcy, co oznacza, że potrzebowała jeszcze 6-8 tygodni, by być zdolna do samodzielnego życia. Jej znalezienie w pobliżu ujścia rzeki oznaczało, że powódź zmyła ją co najmniej 50 kilometrów od jej rodzinnych stron, tak daleko bowiem znajdują się najbliższe tereny zamieszkałe przez dziobaki.
Po kilku tygodniach intensywnego leczenia i starannej opieki Yamacoona odzyskała zdrowie, jak widać na zdjęciach poniżej:
piątek, 19 sierpnia 2011
Ripples - sierpień 2011
Australijskie Towarzystwo Opieki nad Dziobakami opublikowało kolejny, czterdziesty szósty numer swojego kwartalnika "Ripples". W numerze tym znaleźć można między innymi:
- Informacje o postępach badań nad dziobakami za prowadzonych pomocą pomiarów żywych okazów chwytanych w specjalne sieci (a potem wypuszczanych na wolność).
- Sprawozdanie z programu badawczego na temat wpływu powodzi na populacje dziobaków i szczurów wodnych.
- Raport o osiedleniu się dziobaków nad Merri Creek na przedmieściach Melbourne (patrz "lokalizacja" tego wpisu).
- Informację o programie edukacyjnym dla szkół, którego maskotką jest sympatyczny Pim (poniżej).
![]() |
| Dziobak Pim |
Subskrybuj:
Posty (Atom)


































